Miesiąc: Styczeń 2016

Zabezpieczony: 29.01.2016 – zdjęcia

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło:

29.01.2016 – Nareszcie mróz!

Doczekaliśmy się! W nocy temperatury mocno spadły, trasy zostały zmrożone i wyratrakowane – warunki dzisiaj były na solidne 4+.

Niestety dla większości snowboardzistów okazało się, że mokry śnieg miał tę cudowną właściwość, że łagodził upadki, na zmrożonym stoku każdy upadek był niezbyt miłym doświadczeniem. Do tego deski i narty zaczęły przyspieszać znacznie bardziej niż przez ostatnie 4 dni, w konsekwencji problemy z siadaniem są teraz dość powszechne wśród naszych amatorów jednośladów.

Walczyliśmy dzisiaj na stoku 5 godzin, a dzieciaki nie miały dość.

Obiad, pakowanie, ostatnie wyjście do sklepu i jutro będziemy w Poznaniu. Pomimo początkowych trudności, udało się nam spędzić 5 dni na stoku. Borys znacznie poprawił umiejętności narciarskie pod okiem Adama G., Franek z Maksem zwiedzili każdą czynną trasę, a wszyscy, którzy zaczęli przygodę z deską (Ilona, Zosia, Mateusze, Janek i Maks) mogą bez strachu jechać na kolejne wyjazdy i pokonywać coraz trudniejsze trasy. Wierzę, że udało się w nich zaszczepić tego bakcyla, ale uprzedzam, że to ciężka i nieuleczalna choroba, nawracająca co roku w okolicy ferii. Widok śniegu może wywoływać napady niekontrolowanej radości, a nowa deska i lepsze gogle stać się mogą celem całorocznego odkładania kieszonkowego.

Przed zimowiskiem, gdy mieliśmy problem ze skompletowaniem ekipy, problemy piętrzyły się, a prognozy pogody oglądałem z zapartym tchem, powiedziałem sobie, że to pierwszy i ostatni raz. Za dużo stresu. Dzisiaj wiem, że za rok znowu ruszymy w góry. Nieważne czy będzie nas 10 czy 30 – radość, którą daliśmy dzieciakom i umiejętności, które zdobyli – to jest warte więcej niż cokolwiek innego.

Dziękujemy za zaufanie. Co prawda nie ustrzegliśmy się kilku błędów, ale wyciągamy z nich lekcję i za rok będzie jeszcze lepiej i mam nadzieję taniej 🙂

Do zobaczenia w Poznaniu!

PS. Przyjazd planujemy na godzinę 17:00. Podjedziemy od strony wejścia do Centrum Dzieciaki. Do godziny 17:00 w Centrum będzie trwała impreza urodzinowa, więc niestety będzie trzeba zaczekać na nas na parkingu.

PPS. W weekend zgram film na którym są dzieciaki i wrzucę na blog – nie ma tego za dużo, ale zawsze będzie pamiątka 🙂

28.01.2016 – Narty wodne cz.2

Zgodnie z przewidywaniami czwartkowe warunki na stoku były jeszcze gorsze od środowych. Rano temperatura doszła do 8 stopni Celsjusza i stok powoli spływał. Były jednak plusy – nie było żadnych kolejek do wyciągów, więc udało się sporo pojeździć. Ok. 11:30 zaczęło delikatnie kropić, a o 12:45 lało na całego. To znaczy prószyło, jest zima więc nie pada, tylko prószy.

Na szczęście, w czasie największego deszczu schowaliśmy się w naszej wypożyczalni i czekaliśmy już na busa.

Dzień  bez większej historii, powoli zaczynamy myśleć o powrocie i tylko mamy wielką nadzieję na lepsze warunki w piątek. Plan jest taki, że będziemy jeździć do oporu.

Dzisiaj niestety bez zdjęć – z powodu deszczu nawet nie wyjąłem telefonu. Za to w piątek będziemy kręcić filmy, na których będę chciał ująć każdego uczestnika.

Od godziny 10:00 można nas szukać na wyciągach i stoku, pod adresami:

http://czarnagora4.webcamera.pl/ – stok po którym głównie jeździmy

http://czarnagora3.webcamera.pl/ – wejście na wyciąg

Kamerki są 100% live, więc można dzwonić do dzieci i umawiać się na wideo-czat 🙂

27.01.2016-Narty wodne cz.1

Środowe jeżdżenie było krótsze z dwóch powodów – po pierwsze po trzech godzinach przytulania się do stoku rękawice większości z nas są całkowicie przemoczone, a spodnie oraz kurtki również powoli odmawiają posłuszeństwa. Po drugie – zarówno dzieciaki, jak i my, zaczynamy być z dnia na dzień coraz bardziej zmęczeni.

Zrealizowaliśmy jednak plan szkoleniowy. Większość ze snowboardzistów zaczyna ćwiczyć skręty, część robi je już zawodowo. Do teamu jednośladów dołączył Maks i od razu złapał o co chodzi w tej zabawie – w czwartek zamierza próbować swoich sił na desce ponownie.

Po powrocie szybko się przebraliśmy i poszliśmy na dłuższy spacer w kierunku rynku. Niestety, wygląda na to, że Lądek lata świetności ma dawno za sobą – ulice straszą pustkami, wiele domów i sklepów popada w ruinę, na niemal połowie witryn wisi kartka „do wynajęcia”. Przykry widok.

Udało się nam zrobić małe zakupy, dziewczyny zaopatrzyły się w pamiątki, chłopacy w prowiant na mecz Polska-Chorwacja.

Czwartkowe jeżdżenie stoi pod znakiem zapytania – stok o 7:30 wygląda mniej więcej tak, jak Wyszomirski po meczu – widok jest raczej smutny. Podejmiemy ryzyko i przejedziemy się do Czarnej Góry, jeżeli nie będzie zupełnie możliwości jazdy wrócimy szybko do Lądka. Cały czas liczymy na to, że mróz który ma przyjść z czwartku na piątek znacząco poprawi sytuację na stoku i będziemy mogli chociaż jeden dzień nacieszyć się dobrymi warunkami.

 

26.01.2016

Udało się! Spędziliśmy prawie 5 godzin na stoku, śnieg się nie rozpuścił całkowicie, nikt sobie nie nic nie zrobił i wiemy, że w środę wracamy na stok.

Temperatura w dolnej bazie przez cały dzień wynosiła 5-6 stopni, więc można było się spodziewać, że na koniec dnia będziemy uprawiać raczej narty wodne. Na szczęście warstwa śniegu jest spora i chociaż miejscami robiło się mokro, to spokojnie można było pokonać trasę bez nurkowania w kałużach.

Jak idzie dzieciakom?

Franek i Maks krążyli cały dzień jak wolne elektrony, sprawdzając gdzie są najlepsze warunki narciarskie – obaj jeżdżą na nartach bardzo dobrze i robią z tego użytek. Od środy będziemy mieli tylko dwóch narciarzy – Maks chce spróbować swoich sił na desce 🙂

Borys – jeździ sporo z Adamem G., zrobił duży postęp w porównaniu z poniedziałkiem, porusza się pewnie, bez problemu pokonuje każdą trasę, którą wybiorą.

Snowboardziści:

Zosia – najmłodsza uczestniczka, spędza z oczywistych przyczyn najwięcej czasu ze mną. Póki co często jeszcze ją podtrzymuję w czasie jazdy, ale w środę będzie poruszać się już sama.

Ilonka – Opanowała jazdę na tylnej krawędzi, zaczęła ćwiczyć jazdę na przedniej. Trzyma się blisko Zosi, więc zjazdy ma wolniejsze od chłopaków, ale dobrze utrzymuje równowagę. W środę dokończy przednią krawędź i zacznie skręcać.

Mateusz L. – bez problemu radzi sobie na tylnej krawędzi, czasem udaje mu się przejść na przednią, bez przewrotki. Przednią ma opanowaną w stopniu wystarczającym na naukę skrętów.

Mateusz K. – jeździec bez głowy 🙂 Najszybszy, ale nie zwraca uwagi na żadne rady – ważne, żeby szybko znaleźć się na dole. Nauka idzie do przodu w dobrym tempie, ale torem którego nie umiem zdefiniować. Dzisiaj powinien umieć już zmieniać krawędź w trakcie jazdy

Janek – nasza gwiazda. Pierwszego dnia jak stanął na desce wiedziałem, że szybko złapie o co w tym chodzi. Utrzymuje dobrą postawę, zachowuje równowagę przez całą trasę, nie ma problemu z poruszaniem się na obu krawędziach. W środę jako pierwszy zacznie naukę skrętu.

Wróciliśmy ze stoku wykończeni, więc w środę będziemy trochę krócej, żeby starczyło sił na dni z lepszymi warunkami. Dość powiedzieć, że dzieciaki nie miały siły po obiedzie iść na spacer do sklepu.

Wieczorem karty, ping-pong, bilard i szybka cisza nocna.

25.01.2016 – Czy to fatum?

Będzie jak u Hitchcocka. Rano pożegnaliśmy się z jedną z uczestniczek – wczoraj wieczorem okazało się, że musi wrócić do domu i dzisiaj po śniadaniu została odebrana przez tatę. Potem miało być już tylko gorzej, ale cofnijmy się parę godzin.

 

Dzieciaki miały problem ze wstaniem, pomimo tego, że większość o 22:00 już spała lub była bardzo blisko celu. Za oknem mżawka nie zachęcała do wyjścia z łóżka, do tego byliśmy jedyną grupą w ośrodku, która wstawała tak szybko (7:50). O 8:20 byliśmy na śniadaniu, a po nim ruszyliśmy z przygotowaniami do wyjazdu. Pierwszy raz jest zawsze najtrudniejszy – odgrzebanie wszystkich ubrań, butów, kurtek, kasków, rozpakowanie sprzętu narciarskiego, dopasowanie butów, dobór kamizelek odblaskowych i ruszyliśmy w błocie śnieżnym do busa.

Na miejscu wizyta w wypożyczalni – wszystko zajęło pewnie 20 minut, przy bardzo profesjonalnej pomocy ze strony obsługi – klasa. Przy okazji rozmawialiśmy z właścicielem o pogodzie – w Czarnej Górze wszyscy są przekonani, że warunki narciarskie będą cały tydzień, chociaż momentami będzie trochę ciężej.

Potem do kasy po karnety (najkrótsze kolejki zawsze przesuwają się najwolniej), szybki podział na grupę narciarską i snowboardową i ruszamy.

Snowboardziści zaczęli od oślej łączki. Jako, że wszyscy mieli pierwszy raz deskę na nogach, musieliśmy zacząć od podstaw – zapinanie deski, wstawanie z pleców, upadanie na plecy, obrót na ziemi, wstawanie z kolan, padanie do przodu, poruszanie się z jedną nogą wypiętą. Po tym półgodzinnym wstępie czekało nas pierwsze wyzwanie – wyciąg krzesełkowy. Myli się ten, kto myśli, że nie ma nic prostszego. Na snowboardzie to prawdziwe wyzwanie dla początkujących, więc w efekcie wszyscy wylądowali na ziemi na końcu trasy. Nauka jazdy na desce zawsze boli 🙂

Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie deszcz. Na przemian mżawka, wiatr i większe krople. Wydawało się, że już koniec, a tu kolejna porcja.

Rozpoczęliśmy mozolny pierwszy zjazd, bokiem do stoku na tylnej krawędzi. Do połowy stoku szło nieźle, ale wtedy dostałem przez walkie-talkie informację od Adama G. (wychowawca) – jedna dziewczynka się przewróciła, mocno ją boli, wzywamy GOPR…

Następną godzinę walczyliśmy z sytuacją, rozmawiając przez krótkofalówki i telefony między sobą oraz z ratownikami – obaj mieliśmy pod opieką swoją grupę dzieci, której nie mogliśmy zostawić, ktoś jak najszybciej musiał znaleźć się w bazie GOPR, bo w każdej chwili miało przyjechać pogotowie, do tego deszcz przemoczył wszystkich i próbowaliśmy zorganizować szybszy powrót. Ostatecznie dzięki pomocy przewoźnika oraz ratowników, którzy daleko wyszli poza swoje obowiązki, udało się wszystkich bezpiecznie dostarczyć do celu. Większość grupy wróciła ze mną do ośrodka, a Adam G. pojechał do szpitala z poszkodowaną.

Całe popołudnie stało pod znakiem nerwowego oczekiwania na informacje ze szpitala, które ostatecznie nie były dobre i jutro kolejna uczestniczka będzie musiała się z nami pożegnać…

Zostaje 8 dzieci, odwilż i chęć wycia do poduszki. Ale nie, nie damy się. Jutro piękny dzień, będziemy śmigać na stokach, dokończymy naukę jazdy na desce (dzieciaki są rewelacyjne, absolutnym liderem jest Janek) i wrócimy zmęczeni, ale uśmiechnięci.

Dzisiaj ze względu na okoliczności tylko kilka zdjęć – nie miałem do tego głowy. Jutro będzie lepiej.

Teraz śmigamy na mecz Polska-Białoruś.