Zaborówiec – dzień pierwszy

Jesteśmy na miejscu!

Każdy obóz, to miesiące przygotowań, szukania miejsca, załatwiania formalności, opracowywania planu. Dzień wyjazdu to gorączkowe pakowanie, dopilnowanie tych wszystkich małych rzeczy, które składają się na to, żeby ten ponad tydzień w lesie przebiegł bez zakłóceń. Jest tylko jedna rzecz, która może pokrzyżować nam plany, jeżeli mówimy o obozie pod namiotami – deszcz. Z jednej strony, nie ma co liczyć, że przez cały wyjazd będzie ciepło i słonecznie – lipiec jest najbardziej deszczowym miesiącem w roku, ale z drugiej, każdy liczy, że nie padnie na niego i  jego wakacje będą słoneczne. Nasze, póki co, nie są…

Z autobusu wysiadaliśmy z małym poślizgiem, bo właśnie przechodziła ulewa, potem czekaliśmy w stołówce, aż będziemy mogli przenieść się do obozu, w miarę suchą nogą. Na nasze szczęście, namioty czekały już rozbite po poprzedniej grupie, bo w tej pogodzie mielibyśmy nie lada wyzwanie.

Na szczęście po godzinie 12:00 pogoda zrobiła się znośna, a nawet wyszło słońce, więc mogliśmy dokończyć szykowanie obozu, który w tym roku ma pełnić rolę strefy relaksu i odpoczynku między zajęciami – na zdjęcia będzie można zobaczyć o co chodzi 😉

Tak nam upłynął czas do obiadu. Po ciszy poobiedniej młodsza część miała zajęcia, w czasie których dowiedziała się więcej na temat funkcjonowania bazy, poznała wszystkie zakamarki i obowiązujące zasady, starsi zaś poszli na strzelnicę.

Po kolacji odbyło się świecznisko – ze względów przeciw pożarowych, w podobozach nie możemy palić ognisk, ale już mamy ustalony grafik dla jedynego miejsca ogniskowego na terenie bazy i będziemy korzystali z niego w miarę dostępności.

Na bazie, poza nami przebywają środowiska harcerskie – dwie duże grupy (w tym jedna z Belgii) dzisiaj wyjeżdżają, w ich miejsce przyjeżdża niewielka grupa z Legnicy, a poza nami w bazie zostanie jeszcze ok. 100 osób z Hufca Poznań-Grunwald, z którym zamierzamy się trochę bardziej zintegrować w kolejnych dniach.

Prognozy pogody są dla nas optymistyczne, chociaż bardzo ciężko im wierzyć, gdy ranek przywitał nas kolejnymi opadami…

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s