Lubiń 2012

24.08.2012, piątek- konkurs kulinarny i początek końca

No i stało się. Pogoda od rana pokrzyżowała nam plany i musieliśmy przełożyć na popołudnie zajęcia w terenie. Przedpołudniem natomiast odbył się konkurs kulinarny. Dzieciaki miały za zadanie stworzyć 3 dania – przystawkę, danie główne i deser. Do dyspozycji mieli wszystkie artykuły dostępne w kuchni, a także po 10 zł na dodatkowe zakupy. Poszło im naprawdę nieźle, zwłaszcza jeśli chodzi o inwencję twórczą, natomiast w kwestii porządku w miejscu pracy, to zabrakło by skali…w dół 😉

 

Po obiedzie przyszły wieści od X. Okazuje się, że w Lubiniu może być zakopany łup, z kradzieży w Banku Narodowym, niestety dość szybko dowiedzieliśmy się, że o krok wyprzedza nas konkurencja z firmy Y. Podążając ich tropem trafiliśmy do pani Sołtys, która widziała wrogich agentów, udających się do klasztoru. Tam tropy zaprowadziły nas do bocianiego gniazda, a następnie ponownie w okolice schroniska. Dopiero rozmowa z panią w sklepie rzuciła światło na sprawę i udało nam się trafić do miejsca ukrycia mapy skarbu. Niestety, za późno. Na miejscu znaleźliśmy tylko połowę mapy i to tę bezużyteczną…

W tej chwili mapa jest analizowana przez centralę, a dzieciaki czeka zwrot akcji, którego się nie mogą spodziewać – Firma jest w dużym niebezpieczeństwie, bo kontrolę spróbuje przejąć Pan Y. Czy uda się zachować jedność? Czy ktoś zdradzi Pana X?

23.08.2012, czwartek – festiwal

Cóż by tu napisać o dzisiejszym przedpołudniu? Ano tylko tyle, że był to relaks po wczorajszej walce o flagi. Wybraliśmy się do Krzywinia korzystacjąc z faktu, że pogoda nadal nam dopisuje. Możliwe, że było to nasze pożegnanie z jeziorem, bo robi się ciut za chłodno, na kolejne wyjścia.

 

Popołudniu dzieciaki dowiedziały się, że czeka ich festiwal – czyli pokaz sztuki aktorskiej. Każda ekipa przygotował się w czterech kategoriach:
– hymn swojej ekipy

– scenka z życia „Firmy”

– prezentacja charakteryzacji/kamuflażu dla agenta, oraz czarnego charakteru

– układ taneczny lub skecz, na bankiet „Firmy”

Poziom był wyrównany, prezentacje super, a charakteryzacja dopracowana w szczegółach – tu na uznanie zasługują chłopacy, którzy, z pomocą dziewczyn, przeistoczyli się w całkiem przystojne kobiety 🙂

Całość wygrały dziewczyny z ekipy Rekrutek, otrzymując na jutro przywilej nieuczestniczenia w gimnastyce porannej. Więcej muszą powiedzieć zdjęcia.

22.08.2012, środa – flagi

No to za nami bodaj najbardziej intensywny dzień na kolonii. Zaczęło się jak u Hitchcocka od trzęsienia ziemi, a później emocji było już tylko więcej.

Tuż po śniadaniu dotarł do nas Sanepid, dzieciaki akurat szykowały się do zajęć na sali gimnastycznej. Jedyna uwaga jaką panie miały do nas, to porządek w pokojach dzieci. O ile sami często zwracamy na to uwagę dzieciom, to tym razem nie podzieliliśmy zdania pań z Inspekcji Sanitarnej, bo dzieciaki od rana bardzo zadbały o porządek. Cóż, z jakiegoś powodu ta instytucja leży w czołówce nielubianych w kraju, zaraz za ZUSem 😉

Sanepid nie zdążył dobrze nas opuścić, a już mieliśmy wizytację z Kuratorium. Ta była wyjątkowo sympatyczna, bo pani nas kontrolująca otrzymała komplet dokumentów, pozwoleń i uprawnień i po przejrzeniu ich stwierdziła, że mamy idealny porządek w dokumentacji. Pochwaliła również nasze pomysły związane z fabułą, a także niniejszego bloga. Od razu chce nam się pracować po takich słowach.

 

Wracając do dzieci – po zajęciach sportowych (dokończenie olimpiady), poprosiliśmy wszystkie ekipy o wykonanie flagi, odnoszącej się do swojej nazwy (a mamy Tajną Grupę Szpiegów – TGS, Aniołki Charliego oraz Rekrutki – Cherub). Gdy flagi były już wykonane, należało odszukać ukryte i zaszyfrowane elementy zasad gry, która toczyła się aż do 22:00, a polegała na podbieraniu sobie nawzajem flag. Dokonać tego można było wyłącznie będąc niezauważonym przez właścicieli danej flagi.

Przez resztę dnia dzieciaki wystawiały warty na korytarzu gdzie flagi były ustawione, a także rywalizowały o nie w kolejnych grach. Część z gier odbyła się w lesie, z którego dzieciaki wróciły pokłute przez maliny, ale bardzo szczęśliwe.

 

Na zakończenie dnia mieliśmy ognisko, które po jakimś czasie zamieniło się w grill z kiełbaskami. To był  bardzo aktywny fizycznie dzień i pod koniec, było to już widać po dzieciach 🙂

21.08.2012, wtorek – drezyny

Dzisiaj krócej, bo czasu mamy troszkę mniej.

Po pierwsze burza spowodowała, że dzieciaki pierwszy raz spały jeszcze gdy ogłosiliśmy pobudkę – wreszcie wszyscy wyspani.

Po drugie – od rana szybkie przygotowania i ruszyliśmy na drezyny. Do przejścia na „stację” mieliśmy trochę ponad 1 km, na miejscu czekały na nas dwie drezyny – jedna duża, zadaszona z silnikiem, druga mniejsza, o napędzie ręcznym. Pierwszy odcinek do Bieżynia (3 km) pokonaliśmy zmieniając się między drezynami, tak żeby zbyt szybko nie opaść z sił. W Bieżyniu przesiedliśmy się na dwie kolejne drezyny – jedną podobną do tej, którą już jechaliśmy (ręczną), oraz drugą, spalinową, z silnikiem od malucha – tym razem otwartą. Tym razem przejechaliśmy na zmianą jakieś 2 kilometry, ale jak się okazało, większa część pracy została wykonana przez wychowawców, którzy jutro będą mieli potworne zakwasy. Dalszą część trasy, jak i powrót, pokonaliśmy na holu drezyny spalinowej.

U celu podróży, w Kunowie, na dawnej stacji, czekało na nas małe muzeum, a w nim mundury, oraz repliki broni z okresu II Wojny Światowej, a także kasa biletowa, z baaaardzo starymi kasownikami. Dzieciaki otrzymały kartonowe bilety stylizowane na dawne bilety kolejowe i miały możliwość przymierzenia mundurów – nie tylko polskich, ale również Armii Czerwonej czy Waffen – SS – przyznam, że widok dzieci w tych ostatnich mundurach nie należał do najprzyjemniejszych… Cieszyło, że dzieci świetnie wiedziały kim byli ich dawni właściciele – brawa dla rodziców i nauczycieli.

 

Po południu wizyta w sklepie i warsztaty (dziewczyny robiły biżuterię, a chłopacy pozanawali grę planszową roku 2010 – Dixit). Po warsztatach zadanie od X – zagadka logiczna i test spostrzegawczości.

Gdy to piszę, chętni oglądają film Uczeń Czarnoksiężnika na projektorze, a ci którym drezyny dały w kość śpią już w swoich pokojach.

 

Na jutro zapowiedziały się nam dwie kontrole – sanepid, oraz Kuratorium Oświaty, więc korzystamy z chwili spokoju i uzupełniamy dzienniki pracy…

19.08.2012, niedziela – Goście

Niedziela – ten dzień zawsze rządzi się swoimi prawami na koloniach. Po pierwsze, ze względu na dzień wolny od pracy, dzieci zostały zwolnione z gimnastyki, po drugie, uczestniczyliśmy we Mszy Świętej w klasztorze Benedyktynów – dzieciaki zachowywały się tam wzorowo.

 

Po powrocie z kościoła zdecydowaliśmy o przeniesieniu zajęć sportowych na popołudnie, ze względu na upał i tak, pierwszymi zajęciami programowymi dzisiaj była nauka szyfrowania wiadomości i test ze zdobytej wiedzy w formie krótkiej gry, po której nastąpił obiad. Niestety nie wszystkim przypadł do gustu dorsz, ale za to frytki zniknęły równo u wszystkich.

 

Po ciszy poobiedniej odbyły się warsztaty – większość wybrała kulinarne, a tylko niewielka grupka odważnych, powalczyła o lepszą kondycję w zajęciach szkółki piłkarskiej. Efektem pracy kucharzy były babeczki, dekorowane masą cukrową – wszystko przygotowane przez dzieci.

 

Po warsztatach dotarli do nas goście – pani Gosia i pan Michał, którzy w zeszłym tygodniu zakończyli bliźniacze półkolonie na Piątkowie. Ich przybycie oznaczało, że wieczór będzie baaardzo długi. Zanim jednak nastąpił, dzieci wzięły udział w olimpiadzie, której konkurencje w niczym nie przypominały tych z Londynu – założenie jak największej ilości t-shirtów czy przeniesienie wody bez użycia naczyń mają możne marne szanse pojawić się w 2016 roku w Rio, ale za to dają dużą dawkę pozytywnych emocji.

 

Po kolacji, na której pojawiły się pyszne grzanki z serem i szynką, dzieci rozpoczęły przygotowania do snu, ale nie wiedziały jak bardzo się pospieszyły.

Tuż przed ogłoszeniem ciszy nocnej, wszyscy zostali poinformowani, że szefowie poszczególnych ekip zaginęli i trzeba ich pilnie odnaleźć. Tak rozpoczęła się wieczorna próba, przed przyjęciem do Firmy. Po pokonaniu strachu przed ciemnością, dzieciaki musiały stoczyć bój z naszymi gośćmi, aby zdobyć informację o miejscu przetrzymywania szefów. Dotarcie na miejsce nie było możliwe bez latarek, ale nagrodą był cudowny widok rozgwieżdżonego nieba. Po odszukaniu szefów, dzieci musiały podjąć decyzję, czy chcą stać się częścią Firmy i zadeklarować gotowość do wykonania nawet najtrudniejszych zadań.

 

Zwieńczeniem wieczoru była możliwość uczestniczenia w śpiewaniu piosenek przy gitarowym akompaniamencie pana Michała.

 

Jutro Krzywiń, czyli wyjście nad jezioro, a przy okazji kolejne zadanie od pana X.

Sobota, 18.08.2012 – Festyn

18.08.2012, sobota – Festyn

 

Pierwszy pełny dzień na kolonii. Od rana zaczęliśmy gimnastyką i śniadaniem – okazuje się, że dzieci potrafią pięknie jeść. Trochę ponarzekały przy obiedzie (bo ziemniaki zbyt ziemniaczane, no i kotlet zbyt schabowy), ale generalnie jedzenie znika pięknie.

 

Po śniadaniu pierwsze poważne zadanie – zwiad terenowy. Każda ekipa dostała zaszyfrowane zadanie odnalezienia swojego opiekuna i wraz z nimi dzieci ruszyły poznawać Lubiń. Dzieki nim dowiedzieliśmy się na przykład, że miejscowy klasztor Benedyktynów to częste miejsce wizyt mnichów tybetańskich.

Jednym z zadań było dokonanie wymiany jajka na inny przedmiot. Jakoś tak się złożyło, że wszystkim ekipom udało się dokonać wymiany na kwiaty, ale jedna poszła dalej i dokonała wymiany ślicznej róży na tabliczkę czekolady – brawo za inicjatywę!

 

Po zakończeniu zwiadu ruszyliśmy w stronę Bieżynia – droga długa i w słońcu, została szczęśliwie skrócona przez auto pana Adam, który paroma kursami dostarczył wszystkich aż do Cichowa. Chociaż trzeba zaznaczyć, że najwytrwalsi, na czele z panią Kasią, pokonali około 3 km na piechotę i byli z siebie bardzo dumni.

 

Na miejscu zwiedziliśmy skansen filmowy Soplicowo, poznając miejscowe zwierzaki z bardzo bliska, a następnie zjedliśmy smaczny obiad w Karczmie u Jankiela. Po obiedzie już tylko plaża, ale…..

Tu czekała na dzieciaki niespodzianka – poza obiecanym jeziorem i długimi kąpielami, na terenie koło plaży odbywał się duży festyn, a dzieciom wykupiliśmy nieograniczony dostęp do atrakcji – ściany wpinaczkowej, dmuchanej zjeżdżalni, euro bungee, przejażdżek kucykami, bryczką, a nawet rejsu łodzią motorową ze strażą pożarną. Główną atrakcję jednak (przynajmniej dla dziewczyn), okazały się kolorowe peruki, które teraz królują na kolonii…

Powrót poszedł dużo sprawniej – dysponowaliśmy dwoma autami, więc 3 kursy załatwiły sprawę.

 

Jedyna rzecz, z której musieliśmy ponownie zrezygnować, to wieczorna ceremonia przyjęcia do „Firmy”, ale co się odwlecze, to nie uciecze – jutro mamy specjalnych gości, którzy wieczorem pomogą nam zorganizować niespodziankę.

Piątek, 17.08.2012 – przyjazd

17.08.2012, piątek – dzień przyjazdu

 

No i udało się! Po miesiącach przygotowań wreszcie ruszyliśmy.

Zbiórka, formalności, pakowanie i około 15:30 wyruszyliśmy ekstraśnym busem firmy Fox Travel (http://www.fox-travel.pl/). Na miejsce dotarliśmy punktualnie o 17:00, później rozpakowanie, rozłożenie w pokojach i pierwsze zadanie od „Firmy”.

 

Przed kolacją, oraz zaraz po, wyszliśmy na dwór trochę się wyszaleć, potem mycie, sprzątanie i możliwość obejrzenia na projektorze drugiej części Opowieści z Narnii.

 

Dzieci ostatecznie zostały rozłożone w trzech pokojach 6-cio osobowych, w największym jest grupa sześciu dziewczynek, pozostała piątka zajmuje jeden mniejszy, drugi z mniejszych przypadł piątce chłopców, u których już pierwszego dnia zapadły się dwie półki na ubrania (nie z winy lokatorów) co było niemiłym zaskoczeniem dla nas :-/ Jutro awaria będzie usuwana.

Poza tą małą niespodzianką wszystko poszło zgodnie z planem, odpuściliśmy planowane zajęcia wieczorne i przyjęcie dzieciaków do „Firmy” odbędzie się jutro. Teraz zaczyna się cisza nocna – zobaczymy co przyniesie jutro 🙂